Aktualności

Wystawa fotografii "Manhattan's Summertime"


Manhattan wygenerował bezwstydną architekturę, wielbioną wprost proporcjonalnie do tego, jak bardzo brakowało jej umiaru, i szanowania o tyle, o ile posuwała się za daleko.

Rem Koolhaas „Deliryczny Nowy Jork”



Nowy Jork odnajdujemy w niezliczonej liczbie filmów, książek, piosenek. Jest światowym centrum biznesu, finansów, sztuki, rozrywki. Wyspa Manhattan, której powierzchnia wynosi niecałe 60 km2, jest uważna za najważniejszą i najdroższą dzielnicę. O ile wygląd metropolii tworzy architektura, to o jej charakterze stanowią mieszkańcy. Właśnie to interesowało mnie przy fotografowaniu Manhattanu - ludzie wśród wieżowców, w miejskiej dżungli.

Spytałem kiedyś jazzmana Michała Urbaniaka, nowojorczyka od 40 lat, kiedy ma czas na refleksję. Odpowiedział, że tylko wtedy gdy opuszcza Nowy Jork. Mimo wszystko postanowiłem poszukać na Manhattanie refleksji, okiem aparatu fotograficznego. Szukałem jej fotografując „drapacze chmur” i ludzi. W cieniu betonowych budowli widziałem mieszkańców spacerujących lub biegających po Central Parku, tańczących w rytm swingowego big-bandu, odwiedzających galerie sztuki.

Jak to jest żyć w tak wielkim mieście? W gorące lipcowe dni 2019 roku fotografowałem z zadartą głową zagęszczone do granic możliwości miasto, „w którego architekturze to, co fantastyczne i surrealne, współistnieje z wytworami chłodnej kalkulacji i matematycznej precyzji”. Nie szukałem spektakularnych scen, te z pewnością by się znalazły, chciałem tylko podpatrzyć jak żyją nowojorczycy.

Mając świadomość, że Amerykanie nie żyją na pokaz, tym bardziej nie chciałem „podkręcać” dramaturgii tego fascynującego miejsca. Zdjęcia niech mówią za siebie. O Nowym Jorku mówi się, że jest to miasto, które oszołomiło Dalego i Gaudiego, zafascynowało Le Corbusiera, który powiedział: Rzeczywistość – oto lekcja, której udziela Ameryka. Najśmielsze nawet pomysły się w niej urzeczywistniają.